Per Fumum :: Impresje o perfumach Strona GłównaPer fumum. Internetowy magazyn o perfumach
FAQ  Szukaj  Użytkownicy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Mulier instrumentum diaboli
Autor Wiadomość
Toccata
Duba Smalona


Dołączył: 07 Maj 2007
Posty: 1393
Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 12:34 am   Mulier instrumentum diaboli

"Czyż dla umysłowości męskiej arsenał perfum kobiecych nie jest maskowaniem powolnego procesu gnicia patnerki, procesu ukrytego lub już trwającego?" - zapytuje Jean Delumeau w książce "Strach w kulturze Zachodu".

I zaczyna się. Temat wielce przeze mnie umiłowany, odkąd w klasie pierwszej mój zakręcony polonista wydał mi polecenie: Na jutro przeczytasz "Jesień Średniowiecza". Niewiarygodne: kiedyś "Jesień średniowiecza" się po prostu czytało, a nie robiło komuś z dupy w obronie własnej lub w akcie czystej, bezinteresownej agresji...
Mniejsza z tym.
W "Jesieni" czekał na mnie Odon, opat Cluny. Nie był pierwszym mizoginem, którego w życiu spotkałam, był za to kreatywny i sugestywny. Owszem, zasłużył na solidnego kopa w struchlałe dupsko, trudno mu wszakże odmówić fantazji:

"Gdyby mężczyźni wiedzieli, co jest pod skórą, widok kobiet wywoływałby u nich mdłości. Skoro nie chcemy dotknąć końcem palca plwociny lub łajna, jakże możemy pragnąć calować wór nawozu?"

Paradny ten Odon. Ciekawe co widział przylizując resztki włosów nad własnym odbiciem w kałuży. Trafił jednak w gusta kolegów po fachu.

Podchwycili melodię. Zwłaszcza "doktor anielski" Akwinata Tomasz popisał się librettem. Kobieta - prawi nasz uczony Ojciec Kościoła, stworzona została mniej doskonałą od mężczyzny, nawet jeśli chodzi o duszę i winna być posłuszna "ponieważ u mężczyzny jest z przyrodzenia większa obfitość rozeznania i rozumu" (fakt, niektórzy sprawiają wrażenie, jakby ich rozeznanie kryło się w przyrodzeniu :?: ). Lepsze kryło się jeszcze dalej. Kobieta to ... niepełny mężczyzna. Pogadali by z Freudem nad butelczyną młodego Heurigera, o penisach, kastracyjnych lękach i zazdrości :D

św. Bernardyn ze Sieny ma jednak pomysł na zagospodarowanie owego prawie-mężczyzny i uchronienie nieszczęsnej istoty przed okresem błędów i wypaczeń, w który niewątpliwie wkroczy, jeśli pozwoli się jej na chwilę wytchnienia:
"Trzeba zamieść dom? - Tak. - Każ jej zamieść. Trzeba umyć miski? Każ je pozmywać. Trzeba przesiać mąkę? Każ jej przesiać. Trzeba zrobić pranie? Każ jej uczynić to w domu - Ale jest służąca! - Niech sobie będzie. Pozwól pracować żonie nie z potrzeby, ale by dać jej zajęcie. Jeśli nie przyzwyczaisz jej do robienia wszystkiego, będzie niczym, jak tylko kawałkiem ciała. Mówię ci, nie przyzwyczajaj jej do wygód".
Do dziś znajdują się tacy, co ślepo wypełniają nakazy świętego :D

Bo pozostawiona sama sobie kobieta, istota próżna, zła i grzeszna
"Maluje się, odmienia, kładzie na się barwiczkę...
Zwodzi blaskiem, do zbrodni goreje, sama już zbrodnią...
Gdzie może szkodę uczynić, czyni ją radośnie...
CUCHNIE, by zwieść (...)"

Nic dodać nic ująć :x Perfumy okazują się potężną bronią diabelskich służek.

Annie, tych kwiatków chrześcijańskich intelektów jest więcej. Nic tylko od razu rzucić się w objęcia Dawkinsa :D
 
 
Annie 
Duba Smalona


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1805
Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 2:57 am   

ach!
arsenał perfum niezbędny jest, wszak niewiasty - Służki Pana cmokające go w tylne rejony Jego, często suto obdarowanego rozeznaniem ciała (no i proszę, jak pięknie analne dryfowanie Jesieni Średniowiecza zgrało się z szatańskim obrządkiem osculatio ani :DD ) - niewiasty swoje zdrożne chucie i niedostatek wiary katolickiej skryć muszą przed światem. przed mężczyznami, których "podbechtują" i czynią niemocnymi. i w pakt z Szatanem wchodzą.

wszak to niewiasty - jak stoi w Malleus Maleficarum "mają większą skłonność do wiary, więc demon, starający się głównie zepsuć wiarę, z większą łatwością znajduje do niech przystęp i je atakuje.

po drugie, z racji samej natury swej kompleksji nerwowej łatwiej przyjmują wpływy idące od oddzielnych duchów...

po trzecie, języki mają lubieżne i nie potrafią wobec innych, podobnych sobie kobiet, utrzymać w sekrecie wszeteczności, jakich się wyuczyły, a gdy nie mają dość sił, by się zemścić, próbują zemstę urzeczywistnić drogą czarów...

kobieta, istota zła z natury, szybko popada w wątpliwości co do wiary i wnet się jej odrzeka, w czym też jest fundament szkodliwych czarów. co zaś się tyczy drugiej władzy duszy, tj. woli, kobieta, ogarnięta nienawiścią do kogoś, kogo pierwej kochała, płonie gniewem i niecierpliwością, miota się i pieni jak rozszalałe morze... koniec końców wszystko zależy od pożądliwości cielesnej, która u kobiet jest nienasycona... stąd wdają się w konszachty z demonami, aby zaspokoić swoją chuć."

sprawa jest poważna. niewiasta dzierży w ręku (ekhm...) - immanentnie tam już tkwiącą, jako że brakuje jej rozeznania i rozumu - potężną władzę, zdolną uruchomić zapędy kastracyjne, gdy zachcianki pozostają niespełnione.

do wygód wiecznie nieprzyzwyczajona, jako niepełny mężczyzna, niewiasta stanu łaski raczej powinna dostąpić, gdy nocą głęboką kradnie mężczyźnie nasienie i błędy Stwórcy naprawiać musi.

i cuchnie Scentem, by zwieść...
by się spełnić, dopełnić i brak uzupełnić.
 
 
Anathema
Pomocnik palacza


Dołączył: 17 Maj 2007
Posty: 142
Skąd: Mroczne Zamczysko w ...
Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 4:47 am   

Za przeproszeniem : no cmoking,
ale ilekroc Was czytam Annie, Toccato ( kolejnosc alfabetyczna ) - popadam w rodzaj deliberacji, estymy, euforii. (Mam tu na mysli Caloksztalt ;) )
Zastanawawiam sie, czyje usta portretuja, wypowiadaja TE slowa / mysli / Zywe Slady / Obrazy
I widze niezwykla Jasnosc, genialna logike i jednoczenie nie-logike.
(zeby przypadkiem nie sprofanowac tego i nie nazwac erudycja).
Moj Mistrz Osho nazwal by to : Uwaznoscia... (?)

I nawet jak uslysze przytyki typu spucatum tauri i utyskiwania, ze niby ;) wazne jest budzenie świadomości i że każdy ponosi odpowiedzialność za czystość i poprawność używanego języka.... to :
:wisiel:
--------------------

Ekhm...odnosnie tematu:
Ciekawe co by na TO powiedziala droga Simone de Beauvoir...

:lol:
 
 
Anathema
Pomocnik palacza


Dołączył: 17 Maj 2007
Posty: 142
Skąd: Mroczne Zamczysko w ...
Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 4:53 am   

I jeszcze odnosnie bab i woni wszelakich :lol:
Ot, Figliki M. Reja :

Pleban, kiedy dziecię krzcił, chciał mu oczy mazać,
Plunął na dłoń, a babie kazał prochu podać.
A baba się schylając okrutnie pierdziała.
Ksiądz rzekł: - "Patrz jaką świątośc chwalebna moc miała"
Jakoć diabeł wyskoczył co tu dawno siedział
A iż musiał uciekać dawnom ja to wiedział.
Baba rzekła, iż "Nie ja, dziecięć to prałacie!"
Ksiądz rzekł: - "Tak i świątości po chwili posracie"
 
 
elve
Pomocnik wędzarza

Dołączył: 10 Maj 2007
Posty: 545
Skąd: z dużego pokoju
Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 9:07 am   

no właśnie miałam napisać: jak kobieta o zdrowych zmysłach i odrobinie szacunku do siebie może pozostawać katoliczką, chwalącą świętych, m.in. wyżej wymienionych? tego się nie da pogodzić.
Tocca, annie: smaczne :)
 
 
Toccata
Duba Smalona


Dołączył: 07 Maj 2007
Posty: 1393
Wysłany: Sob Wrz 15, 2007 9:02 pm   

Lubisz taką kuchnię, Elve? :D

Częstuj się 8)

Biskup Rennes, Marbode (XI w.), poleca specjał wegetariański, na winie:

"Pośród nieprzeliczonych pułapek, jakie nasz przebiegły nieprzyjaciel pozastawiał na wszystkich wzgórzach i równinach świata, najgorszą jest ta, której nikt prawie nie może uniknąć, to jest kobieta, zgubny szczep winny nieszczęścia, rozsada wszyskich przywar, która spłodziła po całym świecie najwięcej zgorszenia.
Kobieta, słodkie zło, jednocześnie promyk od świecy i trucizna, która mieczem namaszczonym miodem przebija serca największych nawet mędrców".

Poeta, co? I coś mi się zdaje, że dodał do tej potrawy odrobinę własnego skrwawionego serca :D
 
 
Toccata
Duba Smalona


Dołączył: 07 Maj 2007
Posty: 1393
Wysłany: Sob Wrz 15, 2007 9:19 pm   

O, to prawdziwy hicior! Bo wyszedł spod gęsiego pióra samego Petrarki.

Tako rzecze natchniony poeta, wielbiciel Laury:

"Kobieta jest prawdziwym diabłem, wrogiem pokoju, źródłem niecierpliwości, okazją do sprzeczek i mężczyzna winien trzymać się od niej z daleka, jeśli chce zaznać spokoju.
Niechaj żenią się ci, którzy znajdują coś pociągającego w towarzystwie małżonki, w nocnych obłapywaniach, w piskach dzieci i udrękach bezsenności.
My zaś, jeśli będzie to w naszej mocy, utrwalimy nasze imię talentem, a nie przez małżeństwo, książkami, a nie przez dzieci, opierając się o cnotę, a nie o kobietę".

No i wymyślił sobie damę, która nigdy nie istniała i pisał do niej sonety.
 
 
neverman
[Usunięty]

Wysłany: Pią Paź 19, 2007 8:29 pm   

No i wymyślił sobie damę, która nigdy nie istniała i pisał do niej sonety.


Nie on jeden. Znam takich w realu.

Przepraszam, ze zejde na ziemie, ale czlowiek to naprawde istota plugawa. Glutowata z wydzielinami roznej tresci. Czasami z pasozytami typu glista ludzka. W jamie ustnej jest tyle bakterii co w odbycie. A moze wiecej? Juz nie pamietam wynikow tych - slynnych kiedys - badan. Bialko, bialko, bialko. Ktos kiedys powiedzial dosadnie o kims, ze jest niczym - tylko workiem g....
Przykre to, ale prawdziwe. I w takim scierwie tkwi dusza...
Coz, przynajmniej jakas pociecha.
 
 
Toccata
Duba Smalona


Dołączył: 07 Maj 2007
Posty: 1393
Wysłany: Pią Paź 19, 2007 9:00 pm   

Tak, lecz, jak twierdził Arystoteles bodajże, "dusza to nie wiadomo co, zrobione z czegoś co nie ma nazwy" :D Marna pociecha...

A propos bakterii - niestety też o tym czytałam. I w ustach miało być ich więcej. Człowiek - brzmi dumnie? :shock: Całe szczęście, że ludzie w większości brzydzi niewiele rzeczy. Inaczej wszyscy skończylibyśmy jak malarz Piero di Cosimo, który po gościach wycierał dokładnie klamki (wczesny renesans!!! Nikmu się o bakteriach nie śniło), a odżywiał głównie jajkami, gotowanymi na twardo (skąd ta obsesja - nie wiem).

Koncepcja człowieka, jako worka łajna bliska była św. Bernardowi z Clairvaux. W kontekście kobiety - a kogóż by :D
 
 
Toccata
Duba Smalona


Dołączył: 07 Maj 2007
Posty: 1393
Wysłany: Sro Lut 13, 2008 12:28 am   

Skoro już o workach łajna rozprawiamy - cóż bardziej zgniłego i odstręczającego, ba! - niebezpiecznego niż menstruująca kobieta!

"Nie ufam niczemu, co krwawi przez tydzień i nie zdycha" - powiada pan nauczyciel w South Park :D
Brzydka połowa ludzkości, wyznająca wszystkie religie świata, się pod tym podpisuje.

"Trwoga jest tu zbyt słabym określeniem. - pisze Jean-Paul Roux (Krew. Mity, symbole, rzeczywistość) - Wobec krwi menstruacji mężczyzna wpada w stan, któego niepodobna opisać. Rację mają ci, którzy głoszą, że żadne inne zdarzenie w życiu, nawet tortura, nawet zgon najdroższej osoby - przynajmniej w społeczeństwach archaicznych - nie mogą go bardziej przerazić. Gdy przypadek zetknie go z krwią menstruacji, wrażenie jest tak silne, że może odebrać mu rozum. Opowiadano o mężczyznach, których podobne spotkanie zabiło na miejscu" (sic!)

W Australii mężczyzna położył się na kocu, na którym przed chwilą spoczywała jego miesiączkująca żona. Kiedy się o tym dowiedział, wpadł w szal. Zabił żonę, a sam umarł z grozy.

Mężczyźni z plemienia Kiwafis (Nowa Gwinea) nie odważą się udać na polowanie lub połów ryb, gdy ich żona ma okres - zostałby zabity przez dzika lub rekina.
Na Aleutach łowcy wielorybów obawiają się, że gdyby ich amulety splamiła niewieścia krew, zabijając wieloryba dostaliby krwotoku z nosa. Spowodowałoby to szaleństwo lub śmierć.

Wg kodeksu Manu "Mądrość, energia, siła, moc i żywotność mężczyzny, który zbliża się do kobiety pokrytej wydzielinami menstruacyjnymi, całkowicie zanikają. Jeśli jej unika, gdy ona jest w tym stanie, jego mądrość, energia, siła, moc i żywotność rosną".

W renesansowej Francji wierzono, że ze stosunku z miesiączkującą kobietą rodzą się trędowaci lub przynajmniej ... piegowaci.

O bardziej trywialnych niebezpieczeństwach, jak psucie się mięsa, fermentacja chleba i mętnienie wina - nie warto nawet wspominać w obliczu tak wielkich i poważnych niebezpieczeństwa, na jakie naraża się mężczyzna.

Jednego sobie wszakże nie podaruję: mianowicie zwierciadła, które w obecności nieczystej zasnuwa się mgłą lub staje się nieprzezroczyste. "Miedź nabiera mdlącego odoru i powleka się rdzą, gdy ona njej dotyka".
 
 
elve
Pomocnik wędzarza

Dołączył: 10 Maj 2007
Posty: 545
Skąd: z dużego pokoju
Wysłany: Sro Lut 13, 2008 11:05 am   

Aż dziw, że mi jeszcze klawiatura funkcjonuje :DD

Przypomniało mi się pewne opowiadanie SF. Ludzie posiedli możliwość podróżowania do innych planet i nadawali im kolory w zależności od tego jaki system - patriarchat/matriarchat - i w jakim nasileniu tam panował. Czerwony (kobiecy) był tylko jeden glob. Emisariusz tam wysłany jakimś przypadkiem wziął udział w miejscowym nabożeństwie. Zgadnijcie, w jakiej formie podawano komunię...
:=
 
 
Annie 
Duba Smalona


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1805
Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Sro Lut 13, 2008 5:32 pm   

nie wiem, dlaczego przeczytałam: "w jakiej formie podawano konfitury" i od razu zobaczyłam dojrzałe malinowo - karminowe skrzepy :DD
 
 
Toccata
Duba Smalona


Dołączył: 07 Maj 2007
Posty: 1393
Wysłany: Wto Lut 19, 2008 9:53 pm   

Annie, z przyjemnością muszę Cię poinformować, że jesteś OBRZYDLIWA :DD

A skoro już dyskutujemy sobie o obrzydliwościach i upodleniu, to może trochę o innym, mentalnym wymiarze nieczystości.

Głos ma Georges Bataille:

"Ulicznica znajduje się na samym dnie upodlenia. Mogłaby być obojętna na zakazy jak zwierzę, nie jest jednak zdolna do doskonałej obojętności, bo wie o zakazach, których przestrzegają inni ludzie; nie tylko znajduje się na dnie, ale zdaje sobie sprawę ze swojego upadku. Wie, że jest człowiekiem. Nawet jeśli nie czuje wstydu, ma świadomość, że żyje jak świnia".
 
 
Annie 
Duba Smalona


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1805
Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Sro Lut 20, 2008 2:37 am   

moi?
to elve zainicjowała konfitury :lol:

a powracając do ulicznicy:
można ją nieco obrócić i upodlenie przejdzie w doświadczenie mistyczne. ten sam Bataille zaznacza, że bezwstydność prostytucji, schematyzm, w jaki wpada, jest odrażająca dla osób... nieśmiałych.
i nie ma co się oszukiwać, Droga Toccato (ciekawe, jaką pozycję w tym momencie przyjmuję. dobra - jakie stanowisko, żeby nie było... :D ), ta "obrzydliwość" ulicznicy odgrywa nielichą rolę w dyskursie seksualności: nieprzyzwoitość i degrengolada uzmysławia ostro i przewrotnie wspólny rdzeń nikczemnego wyuzdania kurtyzany i mistycznego uniesienia, który tkwi korzonkami w pokładach grozy i transgresyjnej nikczemności, bezczelności, która wypływa z pragnienia spiknięcia się ekstatycznego z bóstwem.

to co? spuszczamy tygryska, rozbijamy ociężały ład i kurwy do katechezy! :x
 
 
Annie 
Duba Smalona


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1805
Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Czw Mar 20, 2008 3:58 am   

dokopałam się do źródła: (znów niepokonany Delumeau):

O pochodzeniu Chrystusa: Jezus to efekt trawienia 8) .

a odkrycie to niebylejakie, bo pochodzące od samego Tomasza z Akwinu - otóż jego zdaniem miesiączki są osadem krwi wyprodukowanym przez kobietę wskutek trawienia. i to osad ten jest budulcem ciała dziecka: w ten sposób - czytamy - Maryja ukształtowała ciało Jezusa.
(trochę nie pojmuję: czy miesiączkująca kobieta jest aborcjonistką? bo że piegowatych gotowa spłodzić, to rozumiem :DD )

tak czy inaczej, z pochodzeniem tym nie należy się ogłaszać - wszak wiemy już, jak nieczysta jest krew.



Elve, to jak to było z tą komunią?
 
 
Toccata
Duba Smalona


Dołączył: 07 Maj 2007
Posty: 1393
Wysłany: Czw Mar 20, 2008 6:50 pm   

annie napisał/a:

trochę nie pojmuję: czy miesiączkująca kobieta jest aborcjonistką?


Niechcący utrafiłaś w sedno odrazy wobec miesiączkującej kobiety.
Człowiek z natury specjalnie skłonny do obrzydzenia nie jest, większość abominacyjnych odruchów jest wyuczona (znacie takie dzieci, bawiące się psim gówienkiem? Ja parę w życiu widziałam, a rodzina na pierwszy rzut oka nie zdawała się dysfunkcyjna).
Dość szybko zauważono związek między brakiem menstruacji, a ciążą. W dobie popytu na udaną prokreację ten cykliczny upływ krwi uznawano za usunięcie z organizmu nieudanego człowieka :shock:
Znowu brakuje mi niezawodnej skandalążki Rouxa pod ręką - uściślę wypowiedź jutro.
 
 
Toccata
Duba Smalona


Dołączył: 07 Maj 2007
Posty: 1393
Wysłany: Sro Mar 26, 2008 12:22 am   

A oto wytłumaczenie:

"Ustanie miesiączek jest niewątpliwą oznaką początku ciąży. Kobieta, która już nie krawawi, grubnie i wkrótce nosi w brzuchu nowe życie. A zatem krew, która nie wydobywa się już z jej ciała, służy do budowy płodu - oto opinia, której należałoby oczekiwać. Podzielają ją na przykład Tongowie z Afryki Południowej, którzy twierdzą, że ciąża jest konsekwencją nagromadzenia w macicy gorącej i niebezpiecznej krwi menstruacyjnej; Baruja praktykują obrzędy, których nie ujawniają kobietom, a które mają na celu "zamknięcie ich", przytrzymanie w ich łonie spermy mężczyzny i krwi, którą odżywia się embrion.

Oto następny i zupełnie logiczny powód istnienia menstruacji, który przyczynia się do pogłębienia i tak już złej opinii o krwi wypływającej z pochwy. Jeśli wypływa, oznacza to, że nie spełniła swej roli, nie potrafiła się zestalić i utworzyć dziecka. Tak właśnie myślą Dogonowie twierdząc, że kobieta miesiączkująca jest nieczysta, ponieważ jej stan jest chwilowym dowodem nieudanego zapłodnienia, oraz Maorysi, którzy uważają krwawienie za coś w rodzaju nieudanej istoty ludzkiej: gdyby krew nie wypłynęła, stałaby się człowiekiem".

J-P Roux, Krew..., s. 74-75
 
 
Toccata
Duba Smalona


Dołączył: 07 Maj 2007
Posty: 1393
Wysłany: Pią Lis 21, 2008 12:29 am   

Czasem i diabeł wobec demoniczności mulier wymięka :=

Rezultaty dzisiejszej pracy w Narodowej (po prawdzie to całkiem czego innego szukałam :x )

Gustaw Nadaud, Diable wesele

Raz diabeł, gdy miał psich figlów dość,
Rzekł: skruchą płonę...
Czynię pokutę, piekłu na złość,
I – biorę żonę.
A gdy się duch mój dostatecznie skruszy,
Znów się w łajdactwach zatopię po uszy.

Szatanie zważ,
Że mniej od baby sprytu masz.

I w jednej chwili porywa nóż
I chlast bez trwogi:
Ogon, pazury postradał już,
Szczecinę, rogi.
Do cna w pokutnym chcąc zatonąć sosie,
Gasi iskierki, co mu w ślepiach skrzą się.

Szatanie zważ,
Że mniej od baby sprytu masz.

Zręczny, układny, prawdziwy cud,
Rusza co prędzej...
Szuka urody, nauki, cnót
A grunt... pieniędzy.
No i znajduje dziewczę w sam raz na to:
Młodą, uroczą, cnotliwą, bogatą.

Szatanie zważ,
Że mniej od baby sprytu masz.

I do ołtarza piekielny kum
Szedł przy cherubie:
Ciekawych gapiów cisnął się tłum,
Na pysznym ślubie.
Czyżby, o dziewczę, miłość twa osłabła,
Na wieść, że jesteś połowicą diabła.

Szatanie zważ,
Że mniej od baby sprytu masz.

Płynęły lata... śród ciągłych burz,
Czart schnąć poczyna:
Ani mu ogon nie odrósł już
Ani szczecina.
Ni pazurów, ni w ślepiach diabeł niebogi
Nie odzyskał – a tylko wyrosły mu ... rogi.

Szatanie zważ,
Że mniej od baby sprytu masz.
 
 
Annie 
Duba Smalona


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1805
Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Sob Lis 22, 2008 5:22 pm   

Demoniczność na dodatek zawoalowana jest bezpieczną wonią mleka.

Mleko, jak się dowiadujemy, nasyca swą wonią indywidualną atmosferę niewiasty. "Nasze niewiasty pocą się mlekiem, siusiają mlekiem, pochłaniają mleko, smarkają mlekiem i oddają mleko w stolcu. Zdarza się, że mleko zalewa macicę." (Alain Corbin)

Tak więc zamiast strachliwie węszyć za siarką, lepiej na mleczarnię mieć węch wyostrzony.
 
 
Annie 
Duba Smalona


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1805
Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Sob Lis 22, 2008 5:32 pm   

I jeszcze jedna uwaga zapachowa - tym razem od Arystotelesa - dla tych niewiast, które mają rozregulowane humory: "HUMORY, jeśli nie przegotują się należycie, i jeśli pochodzące od nich produkty nie zostają usunięte, stają się przyczyną gnicia."
 
 
Toccata
Duba Smalona


Dołączył: 07 Maj 2007
Posty: 1393
Wysłany: Pią Mar 27, 2009 1:31 am   

annie napisał/a:
Demoniczność na dodatek zawoalowana jest bezpieczną wonią mleka.

Mleko, jak się dowiadujemy, nasyca swą wonią indywidualną atmosferę niewiasty. "Nasze niewiasty pocą się mlekiem, siusiają mlekiem, pochłaniają mleko, smarkają mlekiem i oddają mleko w stolcu. Zdarza się, że mleko zalewa macicę." (Alain Corbin)

Tak więc zamiast strachliwie węszyć za siarką, lepiej na mleczarnię mieć węch wyostrzony.


Niektóre stwory mają. Takie na przykład MAMUNY (dziwożony). Zawsze wyczują kobietę brzemienną i rade są im robić niemiłe psikusy. A kiedy brzemienna powije już dziecię - podmieniają je na "sietnioka", tj. niemowlę niewydarzone, umysłowo słabo rozwinięte (odnoszę wrażenie, że mamuny radzą sobie we współczesnym świecie zupełnie nieźle, dyskretnie, lecz skutecznie := ).
 
 
Annie 
Duba Smalona


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1805
Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Pią Mar 27, 2009 1:34 am   

Uuuu, widząc, co się wokół dzieje, takie podmianki to musi być całkiem dochodowy biznes :x
 
 
Toccata
Duba Smalona


Dołączył: 07 Maj 2007
Posty: 1393
Wysłany: Pią Mar 27, 2009 1:43 am   

Jest jednak na nie rada.
Jeśli, droga matko, uważasz, że twoje dziecię zostało podmienione, należy czym prędzej ZNĘCAĆ się nad latoroślą dziwożony. Odmieniec zacznie wydawać z siebie dźwięki przypominające płacz, a mamuna wróci po swoje ( z czego wynika, że trochę nielogiczne te ludowe demonice).
 
 
Annie 
Duba Smalona


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1805
Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Pią Mar 27, 2009 2:12 am   

A tam zaraz nielogiczne - przyjdą po swoje i podrzucą jakiejś mało rozgarniętej mamie. Z tym nie powinno być problemu, jeśli przekonują nas, że rzadko trafiają sie kobiety, które nie są z gruntu krowami albo służącymi - a wtedy są to wiedźmy lub wróżki. Jak się domyślacie, to nie moje słowa, ja "krowy" wymieniłabym na takie gdaczki z dziubkiem i ufajdanym jajem, jak opisywał je Herbert.

Ale dlaczego te sietnioki tak są chętnie podmieniane? To WY-Miot? Zerknijcie sobie do Kristevy na strony 10-12.
 
 
Liz Sherman
Starszy palacz


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 222
Skąd: diabli nadali
Wysłany: Pią Maj 08, 2009 8:46 am   

Całe szczęście że mamuny nie skradły mi cienia :lol:

:sleep: Słowotok usypiający na dobry sen :>
Do szóstego roku życia mieszkałam na wsi.Dom,otoczony sadem,stał nad rzeką.Mieliśmy wielki ogród i warzywniak.Żadnych zwierząt(nawet kurek na jaja;)tylko dwa lub trzy koty.
Dobrze pamiętam dzień pogrzebu sąsiada.Mimo że amputowano mu nogę,nie pokonał raka.Poszłam z rodzicami "pożegnać się" Otwarta trumna stała w gościnnym pokoju sąsiadów.Nigdy nie zapomnę tego widoku i mocnego zapachu kwiatów.Przez kilka nocy po pogrzebie zrywałam się z krzykiem,byłam "nie tym dzieckiem" Matka wezwała kobietę ze wsi,która odczyniała uroki.Muszę dokładnie podpytać mamę jak to się odbyło.Od tej pory spałam spokojnie i do dziś nie mam kłopotów ze snem.

Z opowieści rodzinnych wiem że kiedy tylko nauczyłam się chodzić,znikałam w ogrodzie,deptałam ukochane rabatki babci i obrywałam główki kwiatkom.Jedna z wycieczek zakończyła się wielkim rykiem;nieświadoma zagrożenia weszłam w wysokie pokrzywy;) Wciąż za nic miałam mantrowanie ciotek,mamy i babci,że "tam nie wolno"
Ojciec wpadł na genialny pomysł,żeby mnie trochę postraszyć.Wymyślił Wodnika..
Wodnik miał dużo cech wspólnych z Utopcem.Mieszkał na skarpie,w zimnej jamie,wśród zielska.Był małym chłopcem,który kiedyś utopił się w rzece.Miał zielone włosy i niebieskie ubranko.Wciąż płakał.Kiedy się złościł,albo nudził porywał dzieci i zabierał je do rzeki.
Wodnikiem opiekowała się jego starsza siostra Wodnica.Dziewczyna umarła kilka miesięcy po utonięciu brata.Mieszkała pod mostem, w nocy przychodziłą do ogródka zrywać niebieskie kwiaty.Wodniczka miała długie,jasne włosy.Kiedy świecił księżyc siadała na kamiennym moście i wyczesywała z nich ryby,pajaki,żaby.Kto spojrzał Wodnicy w oczy zaczynał lunatykować( o tego to się bałam najbardziej;)
Ojciec modyfikował historyjki.Byłam pod ogromnym wrażeniem.Często wyprawiałam się nad rzekę,ale kiedy tylko słyszałam plusk uciekałam do domu.Do dziś nie lubię stawów,rzek i jezior.Czuję się nieswojo.Jedynie nad morzem demony znikaja.

Kilka razy w roku przejeżdżam przez kamienny most.Wodnik i Wodnica dawno się wynieśli z tego miejsca,rzeka jest wyregulowana.Wieczorami na moście urzędują dzieciaki;rechoczą,palą skręty,piją piwo.
To wszystko bajdy, a moja pisanina woła o pomstę do nieba 8)))
fot. Darek Kocurek / Utopiec
 
 
Fivka
Starszy palacz


Dołączył: 04 Lis 2008
Posty: 262
Skąd: z ust do ust
Wysłany: Pią Maj 08, 2009 10:07 am   

fajne :happy:
 
 
Annie 
Duba Smalona


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1805
Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Nie Maj 10, 2009 4:12 am   

Uwielbiam takie błotniste klimaty!
Tocca, chodź tu trochę ze swoimi Utopcami! Tymi, które unicestwia się sznurkiem od... gaci :D
 
 
Fivka
Starszy palacz


Dołączył: 04 Lis 2008
Posty: 262
Skąd: z ust do ust
Wysłany: Nie Maj 10, 2009 9:08 am   

Toccata lubi podgrzewać atmosferkę :blowup: juź kociego pyszczka dostaję z ciekawości...p.s. a Anielskie czytadło to się chyba z premierą kinową "Aniołów i Demonów" zbiegnie...albo i dalej :>
Ostatnio zmieniony przez Fivka Nie Maj 10, 2009 9:09 am, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Full Size Banner 1

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Annie Copyright 2009 by Per fumum